Tryb dzień/noc: 

Wampiry energetyczne

wampir_energetycznySą żądne nie krwi, ale Twojej energii życiowej. Jeżeli w obecności jakiejś osoby czujesz się źle, lepiej zerwij z nią kontakt. To określenie przywodzi na myśl budzące grozę opowieści o wampirze Nosferatu, hrabi Drakuli i innych potworach mordujących ludzi, żeby żyć.

Tymczasem okazuje się, że zjawisko psychicznego wampiryzmu nie jest niczym nowym, rzadkim ani niezwykłym. Wampiry naprawdę są wśród nas! Anna znała swoją przyjaciółkę Barbarę od lat. Zawsze pozostawała pod jej wpływem, godziła się na granie roli „tej mniej zdolnej, głupszej, brzydszej”. Uważała, że rzeczywiście jest gorsza. Ona ciągle chorowała, a Basia kwitła. Anna zaczęła się zastanawiać nad ich przyjaźnią dopiero, kiedy wyjechała do innego miasta. Nagle okazało się, że jest świetną sekretarką. Otrzymała ofertę tak dobrej pracy, że stać ją było na mieszkanie i samochód… Wyładniała, znalazła sobie chłopaka. A potem Basia przyjechała w odwiedziny. Zatrzymała się na dwa tygodnie. Już po kilku dniach Anna poczuła się gorzej. Lekarz nie stwierdził żadnej choroby. Dziwne bóle głowy i osłabienie minęły jak ręką odjął, kiedy przyjaciółka wróciła do swojego domu. Anna nie chciała winić za nic Basi, ale jednak…

Prawdopodobnie większość życia Anna spędziła w bliskim kontakcie z „wampirem energetycznym”. Rzeczywiście, nie powinna za nic obwiniać Barbary, gdyż dziewczyna nie wiedziała, że wywiera na innych zły wpływ. Wampiry energetyczne to ludzie karmiący się cudzą energią. Robią to nieświadomie i na pewno zaskoczyłoby ich rzucone w twarz oskarżenie. Najczęściej „doczepiają” się do silniejszej osobowości i przez resztę życia wiodą spokojną i wygodną egzystencję, co najwyżej narzekając, że mąż czy żona to życiowi nieudacznicy. Nie zdają sobie sprawy, że sami pozbawili swoich partnerów energii. Już krótkie spotkanie z wampirem energetycznym sprawia, że odczuwamy bóle i zawroty głowy albo nieuzasadnione zdenerwowanie. Trudniej nam się skupić i mamy ochotę uciec jak najdalej… Najczęściej lekceważymy to pragnienie, przekonani, że wina leży po naszej stronie.

Bowiem energetyczny wampir często jest bliskim, sprawdzonym przyjacielem. Bywa powszechnie lubiany i ceniony, tylko… ludzie z jego otoczenia podświadomie wolą unikać z nim kontaktów. – Kocham swojego brata – opowiada pani Ewa, lat 50. – Jest starszy ode mnie o 6 lat, ale nigdy nie założył własnej rodziny. Mam wrażenie, że to mały dzieciuch. To ja musiałam przez całe życie rozwiązywać jego problemy: szukać mu pracy, mieszkania… Męczył mnie, ale to przecież rodzina. Główną oznaką, że mamy do czynienia ze złodziejem energii, jest odczuwane nagle zmęczenie. Wampiry potrafią manipulować ludźmi i narzucać swoje zdanie. Wolimy słuchać ich cierpliwie, gdyż próba dyskusji może przerodzić się w kłótnię.
Przed wampirem można się obronić. Pierwszy sposób to zastosowanie wypróbowanej techniki wizualizacji. Problem w tym, że skutkuje ona jedynie na krótką metę. Wyobraź sobie, że jesteś w kokonie, który otacza większy kokon. W przestrzeni między nimi wysyłana do ciebie zła energia zamienia się w dobrą. Jeżeli jednak nie jesteś w stanie skupić się, aby wykonać to ćwiczenie, naprawdę nie ma na co czekać. Przypadłość „psychicznego wampiryzmu” jest, niestety, nieuleczalna. Z takim człowiekiem nie da się żyć. Trzeba po prostu… zerwać z nim wszelkie kontakty.

Czy Drakula istniał naprawdę?
Wampiry budziły powszechną grozę jeszcze w XIX wieku. W rzeczywistości książę Drac był okrutnym rumuńskim władcą i zasłynął z wbijania swych wrogów na pal. Złowrogą moc nadał mu dopiero XIX-wieczny angielski pisarz, Bram Stoker. Lecz chłopi w rumuńskich i węgierskich wioskach od dawna wierzyli, że naprawdę istnieją potwory wypijające ludzką krew. Możliwe, że nie były to tylko przesądy. Jeszcze w ubiegłym wieku na Rusi wymierały całe wsie, a trupy miały tajemnicze ukłucia na szyi… Uważano, że za dnia wampiry śpią w grobowcach, dopiero nocą ruszają na polowanie. Można je było zabić tylko w jeden sposób: przebijając ich serce kołkiem. Każdy, kto wypił krew wampira, musiał podzielić jego los. Czekało go wieczne życie i… wieczne przekleństwo.