Tryb dzień/noc: 
Pomóż Biance!

Autohipnoza – własna podświadomość

Jeżeli opanujemy w odpowiednim stopniu pracę własnego umysłu, będziemy mogli kontrolować funkcje zachodzące w naszym ciele – poczynając od tempa uderzeń serca, skończywszy na… ilości produkowanych przez organizm hormonów. Pozwalająca osiągnąć tę umiejętność metoda nazywana jest autohipnoza. Przypomina seans u hipnotyzera, tyle że to my sami wprowadzamy się w odpowiedni nastrój i uruchamiamy swoją podświadomość.
Jak to zrobić?
Najważniejszy etap to wchodzenie w stan głębokiej relaksacji i odprężenia, w którym wyciszamy świadome myśli i zaczynamy kontaktować się z podświadomością. Wówczas podsuwamy jej słowa lub obrazy (zawsze w czasie teraźniejszym), które mają zmienić naszą psychikę czy kondycję fizyczną. Na przykład w przypadku ciężkiej choroby wyobrażamy sobie siebie jako człowieka zdrowego. Powtarzamy w myślach ułożoną wcześniej afirmację („Moje ciało jest zdrowe, czuję się silna, wypoczęta, pełna radości i energii”). Jeżeli przekonamy podświadomość, że jest tak istotnie, ciało dostosuje się do jej poleceń.
Poszczególne etapy
Przyjmujemy wygodną pozycję leżącą lub siedzącą. Odprężamy mięśnie, poczynając od mięśni twarzy, kończąc na stopach. W myślach powtarzamy zdania typu: „Moje ramiona są ciężkie i ciepłe”, „Moje nogi są bezwładne” — odprężając kolejno wszystkie członki ciała. Zamykamy oczy. Wyrównujemy oddech i przez cały seans wdychamy miarowo powietrze nosem, do przepony, wydychamy ustami. Potem, na granicy jawy i snu, przechodzimy do tzw. zdań intencjonalnych (czyli opisanego wcześniej  wyobrażenia siebie jako osoby zdrowej i sprawnej).